Dostępność bardzo często zaczyna się na papierze – w opisach, procedurach, założeniach. Ale dopiero w praktyce okazuje się, czy zaprojektowane rozwiązania naprawdę działają. Właśnie dlatego, na zlecenie Instytutu Badań Edukacyjnych, zdecydowaliśmy się przeprowadzić pilotaż walidacji kwalifikacji zawodowej z udziałem osób z niepełnosprawnością słuchu. Chcieliśmy zobaczyć, co się sprawdza, co wymaga korekty i gdzie, mimo dobrych intencji, pojawiają się bariery.
Pilotaż dotyczył kwalifikacji związanej z projektowaniem i prowadzeniem badań dostępności informacji elektronicznej z udziałem użytkowników-testerów. Wzięły w nim udział osoby głuche i słabosłyszące, o różnych doświadczeniach zawodowych, różnych preferencjach komunikacyjnych i różnym poziomie swobody w posługiwaniu się językiem polskim.
Już na starcie było dla nas jasne jedno, że nie istnieje jeden „modelowy” uczestnik. Są osoby, które komunikują się przede wszystkim w polskim języku migowym, inne wolą język polski pisany, jeszcze inne korzystają z mowy, czytania z ruchu warg i technologii wspomagających. To założenie stało się punktem wyjścia do projektowania całego procesu.
Jednym z najważniejszych wniosków z pilotażu jest to, jak ogromny wpływ na komfort i poczucie bezpieczeństwa uczestników ma możliwość wyboru sposobu komunikacji. Tam, gdzie uczestnik mógł sam zdecydować, czy chce korzystać z języka migowego, języka polskiego pisanego czy wsparcia tłumacza – proces przebiegał spokojniej i bardziej płynnie.
Równocześnie pilotaż bardzo wyraźnie pokazał, że samo „zapewnienie tłumacza” to za mało. Tłumacz musi znać kontekst egzaminacyjny, rozumieć swoją rolę i mieć jasne wytyczne, co i w jakich momentach tłumaczy. Bez tego nawet najlepiej zaplanowane działania mogą wprowadzać chaos zamiast ułatwiać komunikację.
Pilotaż potwierdził, że osoby z niepełnosprawnością słuchu jak najbardziej mogą i chcą uczestniczyć w procesach potwierdzania swoich kompetencji zawodowych – pod warunkiem, że proces ten jest zaprojektowany z myślą o ich realnych potrzebach.
Jednocześnie ujawnił on, jak wiele elementów standardowych procedur opiera się nieświadomie na założeniu „domyślnego” użytkownika: swobodnie czytającego teksty formalne, bez barier językowych i komunikacyjnych. W przypadku osób głuchych i słabosłyszących takie założenie bardzo szybko przestaje działać.
Bo pokazuje, że dostępność w obszarze kwalifikacji i potwierdzania kompetencji nie jest dodatkiem ani „udogodnieniem”, ale warunkiem równego traktowania. Bez niej osoby z niepełnosprawnościami mogą być oceniane nie przez pryzmat swoich rzeczywistych umiejętności, lecz przez bariery komunikacyjne, które nie mają nic wspólnego z istotą zawodu.
Dla nas pilotaż był przede wszystkim lekcją. Lekcją uważności, projektowania procesów od strony użytkownika i gotowości do zmiany przyjętych schematów. Wnioski z niego posłużą do dalszego udoskonalania narzędzi, procedur i opisów kwalifikacji – tak, aby były one naprawdę dostępne, a nie tylko „na papierze”.
Bo dostępność zaczyna się od pytania: czy ta osoba naprawdę ma równe szanse, żeby pokazać, co potrafi?
Autor: Tomasz Romanowicz

